Od środy trwa misja kosmiczna Axiom-4, w której uczestniczy drugi polski astronauta Sławosz Uznański-Wiśniewski. Jednocześnie w kraju rozgorzała dyskusja dotycząca informowania o szczegółach lotu oraz kwestiach promocji. Dwa głośne stanowiska w social mediach opublikowali w szeregu postów Adam Jesionkiewicz z serwisu Astrography.com oraz Karol Wójcicki, popularyzator astronomii z serwisu Z Głową w Gwiazdach.
Frustracja influencerów
Szczególnie szeroka dyskusja pojawiła się wpisem Karola Wójcickiego („Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego nigdzie nie możecie kupić koszulki z logiem polskiej misji kosmicznej Ignis?”). W momencie pisania tego tekstu miała ponad 510 udostępnień, ponad 380 komentarzy, i ponad 2400 reakcji. Oznacza to, że tekst krytyczny na temat kwestii komunikacyjnych wokół misji odbył się bardzo szerokim echem. Niestety, zawiera on szereg nieprawidłowości, a konsekwencje mogą być długoterminowo niekorzystne dla krajowego sektora kosmicznego.
Warto zauważyć, że pod wpisem Karola Wójcickiego pojawiło się wiele kolejnych emocjonalnych komentarzy. Wiele można podsumować jako „Znowu wszystko źle”, „Polska Agencja Kosmiczna jest beznadziejna”, „ESA oszukała Polskę”, „Wszystko można było zrobić inaczej i lepiej”, „Ktoś na pewno na tym zarobił”, i tak dalej w podobnej formule. W rezultacie podważane jest zaufanie do państwa, procedur, a także instytucji naukowych. Niestety burzliwy komentarz Karola wynika z niezrozumienia szeregu kwestii, których jako fachowiec od popularyzacji spraw kosmicznych powinien mieć świadomość.
Na kwestie dotyczące popularyzacji misji wcześniej również narzekał Tomasz Rożek, z serwisu Nauka to Lubię. Ja w tej chwili wolałbym jeszcze poczekać, aż zakończy się misja Axiom-4, a nasz drugi astronauta na dobre rozpocznie maraton edukacyjny po szkołach oraz uczelniach. Dopiero wówczas będzie można ten program komentować. A misja Sławosza dopiero się ropoczyna. Również mam wrażenie, że armaty są wycelowane przede wszystkim w Polską Agencję Kosmiczną. Warto również zauważyć, że za kwestie szkolno-uczelniane odpowiada Ministerstwo Edukacji Narodowej.
Sprawa licencji
Dużo gorzkich słów wylało się w związku ze znakiem towarowym misji Ignis, wizerunkiem Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego oraz Europejskiej Agencji Kosmicznej. Zwrócił na to mocno uwagę Adam Jesionkiewicz z AstroGraphy, a Karol Wójcicki podbil jego zasięgi. Okazuje się, że bez zgody ESA nie można samemu wykonać koszulek ani kubeczków misji. Niestety, czy to nam się podoba, czy nie Europejska Agencja Kosmiczna mocno kontroluję kwestie swojego wizerunku. I aby tworzyć materiały promocyjne związane z lotem Axiom-4 potrzebna jest ich zgoda. A ta jest udzielana w formie przetargu.
ESA jako neutralna instytucja naukowa bardzo stara się kontrolować swój wizerunek. Można dyskutować, czy obrecna formuła jest właściwa. Mi osobiście akurat podoba się duża obecność logotypów NASA u wielu producentów odzieży. Też widzę, że gażety z ESA są trudno dostępne, i dedykowanych sklepików ESA jest mało w Europie. Ale przede wszystkim zdaję sobie sprawę, że to jest również kwestia obwarowań prawnych, i każdy specjalista od marketingu łatwo to wytłumaczy. Zapisy o licencji znaków towarowych misji i agencji są częścią standardowych umów z Europejską Agencją Kosmicznej.
Niestety we wpisach pojawiają się krzywdzące opinie, takie jak „kto podpisywał tę umowę”, „czy nikt o tym nie pomyślał?”. Rozwiązanie tej kwestii wg mnie leży jednak przede wszystkim wewnątrz Europejskiej Agencji Kosmicznej. Jeśli chce się to zmieniać, to trzeba mieć dużo większy wkład finansowy do tej instutucji, aby próbować przeformułować to od wewnątrz.
Karol Wójcicki pisał również, że Węgrzy zapłacili mniej za misję do ISS, i mają lepiej zorganizowane kwestie komunikacyjne. Tylko znowu jest to inna sytuacja. Bo Sławosz Uznański-Wiśniewski został wybrany na kadydata na astronautę i certyfikowany przez Europejska Agencje Kosmiczną. A organizacja lotu przez tę instytucję pozwala na dużo większe zaciśnienie współpracy. I też chodzi o to, by nie był to lot jednorazowy, gdzie tylko pomacha się flagą, ale część dużo większego programu. Karol Wójcicki pisze również, że inaczej program realizują Indusi. Tam jednak mowa o czołowej agencji kosmicznej. ISRO w tej chwili posiada własny korpus astronautów, rozwija kompleksowy program załogowy oraz planuje budowe własnej stacji kosmicznej. To też jest inna skala.
Kontekst misji
Dodatkowo w ostatnich dniach i tygodniach autor Z Głową w Gwiazdach wielokrotnie narzekał na kwestię komunikacyjne ze strony POLSA. Opóźnienia startu misji z różnych powodów technicznych potęgowały jego pesymizm. Duży przepływ informacji oficjalnych i nieoficjalnych mógł zwiększać frustrację. Trzeba jednak jeszcze raz podkreślić, że w misję zaangażowany był cały szereg dużych podmiotów: dużych organizacji państwowych takich jak NASA, ESA, POLSA, Węgierska Agencja Kosmiczna, oraz Indyjska Agencja Kosmiczna ISRO, a w tle również pojawiał się nawet rosyjski Roskosmos.
W przypadku firm komercyjnych w misję zaangażowane były SpaceX, czyli operator rakiety i kapsuły, oraz Axiom Space, czyli operator misji. W takich warunkach, a także różnicy czasu od USA do Indii, na pewno pojawiać się będzie wiele komunikatów i przecieków, które mogą być sprzeczne. Czasem współpraca między niektórymi instytucjami jest bardzo trudna, i wręcz zależna od sytuacji politycznej. To objawiało się w sprzecznych komunikatach pochodzących z NASA i Roskosmosu.
Polska Agencja Kosmiczna realizuje lot Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego we współpracy z Europejską Agencją Kosmiczną. Oznacza to, że komunikaty muszą być zatwierdzone, i czasem trzeba poczekać, aż potwierdzi się niesprawdzone wiadomości. Lot jest realizowany przez pomioty państwowe, i tym samym muszą zostać spełnione pewne procedury. Osobiście wolę też przekazywanie wiadomości w formie sprawdzonych podsumowań, niż clickbaitowych wpisów w stylu „pilne!”, „już wiemy”, „nieoficjalnie na X ktoś napisał…”. Instytucje państowe nie mogą sobie pozwolić na publikacje niesprawdzonych i niepotwierdzonych informacji. Po prostu to tak nie działa.
Kontekst długoterminowy
Eksperci POLSA są tu w podwójnie trudnej sytuacji, ponieważ w wyniku tzw. afery emailowej zwolniono poprzedniego dyrektora agencji Grzegorza Wrochnę. Przypomnę, w lutym pod Poznaniem spadło kilka szczątków drugiego stopnia rakiety kosmicznej Falcon 9 . Zresztą takiej samej, jaka wyniosła misję Axiom-4. Środowisko naukowe próbowalo tłumaczyć, że predykcja upadku szczątków śmieci kosmicznych jest w obecnych warunkach praktycznie niemożliwa. Cotygodniowe wysyłanie alertów RCB i wyłączenie przestrzeni powietrznej dla jednej trzeciej kraju mija się z celem. Serio, tak często dochodzi do deorbitacji większego obiektu nad Ziemią. No ale potrzebny był kozioł ofiarny.
Dodatkowo jesienią odbędzie się Rada Ministerialna państw członkowskich ESA, na której padają deklaracje finansowania agencji i programów na najbliższe lata. Przy resecie finansowania badań naukowych w USA, oraz nachodzącej zapaści amerykańskiego państowego programu kosmicznego na pewno kraje Europy będą zwiększały składkę członkowską do ESA. Jeśli Polska zdecyduje się również na ten krok, to bardzo ważne, żeby nie było kolejnych zmian personalnych w POLSA i okolicznych instytucjach rządowych. Nakręcanie narzekania na rolę POLSA na pewno nie pomoże w rozwoju tej branży
Sukces misji Axiom-4
Czy pewne rzeczy w ramach Axiom-4 można było zrobić lepiej? Na pewno. Zawsze można pewne rzeczy poprawić Trzeba jednak podkreślić, że cały lot to wielki sukces i cieżka praca krajowego sektora kosmicznego. I lot ten nie byłby możliwy, gdyby nie sukces całej branży bardzo dynamicznie rozwijającej się od naszego wejścia do ESA w 2012 roku.
Dlatego liczę że najwcześniej rok po zakończeniu misji powstanie raport z konkretnymi wskaźnikami oraz sekcją lessons learnt. Podobnie jak wykonała to Brytyjska Agencja Kosmiczna podczas lotu Tima Peake do ISS w 2015-2016 roku. I warto zrobić po roku pierwsze podsumowanie, które pozwoli określić dokładniej jakie elementy można było poprawić. Emocjonalne wpisy, bez znajomości kontekstu mogą tu niestety długofalowo zaszkodzić rozwojowi krajowego sektora kosmicznego. I zdaję sobie sprawę, że krajowe wiadomości kosmiczne mówić dyplomatycznie nie mają dobrej passy. Wystarczy wspomnieć reaktor MARIA, czy kwestie związane z NCBiR.
Ale lot Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego jest ogromnym sukcesem naszego kraju, naszego państwa, i naszego środowiska technologicznego. I liczę na to, że zebrane doświadczenie pozwoli na loty w kosmosu naszych obywateli dużo częściej, niż tylko raz na 47 lat.
Konsultacja: Maciej Myśliwiec, Space Agency





