Strona główna / Loty kosmiczne / Sławosz Uznański-Wiśniewski leci na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Komentarz okolicznościowy

Sławosz Uznański-Wiśniewski leci na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Komentarz okolicznościowy

Sławosz Uznański-Wiśniewski oraz załoga misji Axiom-4

47 lat po misji Mirosława Hermaszewskiego w kosmos leci drugi Polak. Sławosz Uznański-Wiśniewski spędzi dwa tygodnie na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Co oznacza ten lot dla Polski, branży kosmicznej — i co powinniśmy z tym zrobić dalej?

Sławosz leci w kosmos

Dziś wszystkie media w kraju rozpisują się o misji Axiom-4. W jej ramach czwórka astronautów poleciała dziś na orbitę. Misją kieruje Peggy Whitson — legendarna amerykańska astronautka, dla której to już piąty lot w kosmos. Pozostali członkowie załogi to Shubhanshu Shukla z Indii, Tibor Kapu z Węgier oraz właśnie Sławosz Uznański-Wiśniewski. Dla całej trójki to debiut w przestrzeni kosmicznej — i zarazem symboliczny „drugi raz” ich krajów w historii lotów załogowych. Pierwsi astronauci z Polski, Węgier i Indii polecieli w kosmos w latach 70. i 80. w ramach współpracy ze Związkiem Radzieckim.

AX-4 to misja zorganizowana przez prywatną amerykańską firmę Axiom Space, przy współpracy z NASA i z użyciem kapsuły Dragon oraz rakiety Falcon 9 od SpaceX. Mówiąc prosto: Axiom to operator misji, a SpaceX to dostawca „pojazdu”. Trochę jak linia lotnicza i producent samolotu – tylko skala większa, a i stawka znacznie wyższa.

Lot Sławosza organizowany jest pod auspicjami Europejskiej Agencji Kosmicznej, z kluczową rolą Polskiej Agencji Kosmicznej. Zaangażowanie wielu instytucji i specjalistów w Polsce i za granicą pozwoliło doprowadzić ten projekt do skutku. Warto docenić tę tytaniczną pracę — nie zawsze widoczną, czasem niewdzięczną. Teraz możemy na chwilę odetchnąć i się cieszyć.

Poruszyły mnie pierwsze słowa, jakie Sławosz Uznański wypowiedział tuż po wejściu na orbitę:

“Drogie Polki i Polacy, dziś robimy ogromny krok w stronę przyszłości technologicznej Polski. Polski opartej na nauce, wiedzy i wizji. Niech ta misja będzie początkiem epoki, w której nasza odwaga i nieustępliwość kształtują nowoczesną Polskę – dla nas i dla przyszłych pokoleń. Kosmos zawsze jednoczył ludzi. Zabieram dziś z Ziemi cząstkę każdego z Was, waszej siły, waszej nadziei, waszego zaufania. W Kosmosie nie jestem sam, reprezentuje nas wszystkich. Z całego serca dziękuję Wam za zaufanie. Kosmos dla wszystkich.”

To ważny przekaz, bo ta misja to nie tylko osobisty sukces astronauty. To również symbol sukcesu po latach rozwoju polskiego sektora kosmicznego. Pamiętam początki — w 2009 roku, gdy sam zaczynałem działać w tej raczkującej branży, rozmowy o kosmosie wywoływały głównie pobłażliwy uśmiech. W 2012 roku Polska została członkiem ESA — choć trzeba dodać, że stało się to również dzięki oddolnej kampanii, w którą byłem zaangażowany wraz z kilkudziesięcioma osobami. Rząd był wtedy sceptyczny, ale finalnie zmienił zdanie. Cieszę się, że mogłem dołożyć do tego swoją cegiełkę.

Sukcesy branży

Dziś ten sektor to według danych POLSA 12 tysięcy ludzi, dziesiątki firm, a przede wszystkim konkretne projekty. W warszawskiej firmie Cloudferro znajduje się główne repozytorium europejskich danych satelitarnych z programu Copernicus (Copernicus Data Space Ecosystem, cały kontrakt warty jest 150 mln euro). Wrocławski Scanway niedawno ogłosił kontrakt na dostawę satelitarnych systemów optycznych wart 9 mln euro. Creotech Instruments buduje polską konstelację satelitów obserwacji Ziemi CAMILA za 52 mln euro, a wcześniej jego komponenty brały udział w 14 misjach kosmicznych. To tylko wybrane przykłady — ale istotne, by je podkreślać w kontekście lotu Sławosza.

I jeszcze jeden przykład. Pamiętacie festiwal łazików marsjańskich European Rover Challenge, gdzie polscy studenci wielokrotnie odnosili sukcesy? Organizator tego wydarzenia, Europejska Fundacja Kosmiczna w 2027 w Polsce zorganizuje Międzynarodowy Kongres Astronautyczny (IAC), czyli największe targi kosmiczne na świecie. Co roku odbywają się one w innym kraju. Do Poznania przyleci kilkanaście tysięcy ekspertów, decydentów, szefów agencji i astronautów. To będzie kolejna wielka chwila.

Co z tego będziemy mieli?

Powiedzmy to wprost: Sławosz Uznański nie poleciałby w kosmos, gdyby nie istniał cały ten ekosystem. Jego sukces jest sukcesem całej branży.

I na tym nie koniec. Przed Sławoszem — jak przed każdym astronautą — długie lata pracy edukacyjnej, popularyzacyjnej i symbolicznej. Tak działa „efekt astronauty”: inspiruje, przyciąga uwagę mediów, dzieciaków i decydentów. Już dziś można powiedzieć, że za kilka lat wzrośnie liczba studentów kierunków technicznych, liczba doktorantów, liczba firm. Liczę, że coraz więcej młodych ludzi powie: „Chcę zostać inżynierem” – albo nawet „Chcę zostać astronautą”.

I co z tego będzie miał zwykły Kowalski? Może poczucie dumy. Może świadomość, że Polska jest krajem, który rozwija się technologicznie. Że istnieją u nas konkretne sukcesy. I że przyszłość jego dzieci może być związana z nowoczesną gospodarką, również w kraju. A w nadchodzących dekadach sektor kosmiczny będzie jednym z filarów nowych technologii, na których będzie opierał się świat (prócz również AI, kwantówki, biotechu i robotyzacji). W świecie, w którym główne tempo narzucają USA i Chiny, Europa i Polska też mogą wywalczyć sobie kawałek kosmicznego tortu. To dobry deal za 65 mln euro.

Co dalej?

Ważne, żeby lot Sławosza nie został uznany za szczyt wysiłków krajowego sektora kosmicznego. Kolejne działania również muszą iść w parze z tym wydarzeniem. A to oznacza dalsze finansowanie tej branży. Możemy jako kraj liczyć na coraz większy udział w sektorze kosmicznym, jeśli sfinansowane będą badania i rozwój. Jesienią pojawia się świetna ku temu okazja. Wówczas odbędzie się Rada Ministerialna państw członkowskich Europejskiej Agencji Kosmicznej, na której padają deklaracje finansowania agencji i programów na najbliższe lata.

Szacuje się, że wkład zostanie zwiększony przez wiele europejskich krajów, zwłaszcza po rewolucji którą administracja Trumpa wykonuje w USA. Zgodnie z budżetem nowego prezydenta, finansowanie amerykańskiej agencji kosmicznej NASA ma zmniejszyć się o 25%. Ofiarą cięć ma paść również stacja wokółksiężycowa Gateway. W wyniku tego ruchu partnerzy europejscy zostaną z ręką w nocniku, gdyż elementy stacji są już przez nich budowane, i będą musiały zostać przerobione na rzecz innego programu.

Europa potrzebuje większej i to samodzielnej obecności w przestrzeni kosmicznej, a co się za tym kryje, większego finansowania. Na „sojuszników” z USA w obecnej sytuacji nie można za bardzo liczyć. Z Chinami również nie liczyłbym na większą współpracę, gdyż są wrodzy Europie. I nie zależy im na rozwoju wysokich technologii w naszej części świata. Zastanawiam się głośno, czy lot Sławosza z astronautą z indyjskiej agencji kosmicznej ISRO może być początkiem nowej większej współpracy? Hindusi rozwijają również swój program załogowy, a w bliskiej przyszłości wystrzelą również stację kosmiczną. Może to jest kierunek, nad którym można dalej się zastanowić?

Chciałbym aby dzisiejsze święto z okazji lotu drugiego Polaka w kosmos było okazja do głośnej deklaracji, że jako Polska i Europa chcemy działać przy rozwoju nowoczesnych technologii i odważymy się na podjęcie jeszcze ambitniejszych celów!

Tagi: